rozmawiajcie ze Mną
Jak byłam mała miałam taki mały stolik, co niedzielę przyprowadzalam dziadka, żeby usiadł przy nim, po tym jak mój dziadzio już siedział szłam po Jezuska i Maryję. Jak już byliśmy w komplecie (oczywiście Jezus i Maryja nie byli dla mnie figurkami, a bezcielesnymi osobami, które za ręce prowadziłam do stolika) pytałam dziadka co mu się śniło, wyobrażałam sobie jak Jezus i Maryja reagują, jak stają się radosni, albo smutni. Widziałam wtedy Jezusa jako nieco starszego ode mnie (miałam 5 lat) chłopca z jakąś zabawką w ręku, za to Maryja przypominała mi moją mamę, tylko miała na sobie błękitną sukienkę i biały welon spod którego wystawały ciemne włosy. Po tym jak dziadek odpowiedział, ja opowiadałam mu co mi się śniło. później odprowadzałam Jezusa do dużego pokoju, żeby pobawił się z moim młodszym bratem, Maryja za to była odprowadzana do kuchni, gdzie z mamą przygotowywała obiad.
Dla czego to opowiadam? Pisząc scenariusz, już 4 raz czytałam książkę "Tajemnica Mszy Świętej" i tym razem uderzyły mnie słowa Jezusa, żeby opowiadać Mu co się dzieje w naszym życiu. Nie wiem czemu już nie spotykam się z Jezusem i Maryją, czemu już nie opowiadam im przy kawie co mi się śniło, ale wiecie co, chciałabym cofnąć się o te 20 lat i powiedzieć Im, że Ich kocham, i żeby mnie nigdy nie opuszczali.
Chciałabym być teraz takim małym dzieckiem, które widzi oczyma wyobraźni Jezusa, Maryję i Anioły. Chcialabym z Nimi porozmawiać tak od serca.
Nie znaczy to, że teraz się z Nimi nie spotkam wcale, spotykam ich w kościele, ale chciałabym tak jak dziecko bez strachu przed wysyłaniem wskazać Jezusowi miejsce na moim łóżku, powiedzieć siadaj, i móc z nim być tak po prostu być.
Dla czego to opowiadam? Pisząc scenariusz, już 4 raz czytałam książkę "Tajemnica Mszy Świętej" i tym razem uderzyły mnie słowa Jezusa, żeby opowiadać Mu co się dzieje w naszym życiu. Nie wiem czemu już nie spotykam się z Jezusem i Maryją, czemu już nie opowiadam im przy kawie co mi się śniło, ale wiecie co, chciałabym cofnąć się o te 20 lat i powiedzieć Im, że Ich kocham, i żeby mnie nigdy nie opuszczali.
Chciałabym być teraz takim małym dzieckiem, które widzi oczyma wyobraźni Jezusa, Maryję i Anioły. Chcialabym z Nimi porozmawiać tak od serca.
Nie znaczy to, że teraz się z Nimi nie spotkam wcale, spotykam ich w kościele, ale chciałabym tak jak dziecko bez strachu przed wysyłaniem wskazać Jezusowi miejsce na moim łóżku, powiedzieć siadaj, i móc z nim być tak po prostu być.
Komentarze
Prześlij komentarz